W Perth obudziło nas słońce wdzierające się przez zasłony do pokoju. Niebo było bezchmurne, co w Szkocji jest raczej rzadkością. Naładowani pozytywną energią ruszyliśmy przez Inverness w kierunku przylądka Duncansby – najbardziej wysuniętego punktu Szkocji, a później dalej, wzdłuż północnego wybrzeża.

Po drodze jednak zobaczyliśmy kilka niezwykłych miejsc, które chętnie Wam opiszę.

Inverness, alternatywa dla Edynburga

Mieliśmy tam wstąpić przelotem, w planach była szybka kawka i podróż w dalszą drogę. Inverness okazało się jednak klimatycznym miejscem, idealnym na rodzinny spacer i tak jak w przypadku Dean Village, świetną alternatywą dla pełnego turystów Edynburga. Idąc wzdłuż rzeki w kierunku przeciwnym niż centrum, dojdziecie do malowniczego parku, w którym możecie rozłożyć koc i poczytać książkę.

Tak jak w wielu innych, w tym szkockim mieście również znajduje się zamek na wzgórzu. Mieści się w nim jednak sąd i nie można go zwiedzać. Inverness może nie zapewniło nam szalonych emocji, jednak 3 godziny w takich okolicznościach przyrody, na pewno było nam potrzebne.

Inverness

Inverness

Inverness

Loch Ness. Jezioro, jak każde inne

Szkocja zawsze kojarzyła mi się z krajobrazem spektakularnego jeziora Loch Ness i równie widowiskowego otoczenia. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Jezioro jak każde inne (może ciut większe). Jeżeli ktoś mieszka niedaleko jakiegoś zbiornika wodnego (ja mieszam niedaleko jeziora żywieckiego), może spokojnie pominąć tę atrakcję.

loch ness

Plaża w Durnoch

To idealne miejsce na krótką przerwę. Nieopodal plaży znajduje się również najpiękniejszy zamek jaki widziałem – Dunrobin Castle. Widok bezkresnego morza zapiera dech w piersiach. Kupiliśmy bilety wstępu i rozpoczęliśmy zwiedzanie od tras spacerowych biegnących przez zadbane ogrody wokół zamku. Wszystkie rośliny współgrały ze sobą i były idealnie przystrzyżone.

Nie małe zainteresowanie wzbudzała też sowa, która jak gdyby nigdy nic siedziała na jednej z ławek. Kolejka do zrobienia sobie z nią selfie była jednak na tyle duża, że zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

Co warto zobaczyć w szwecji

John O’Groats

To najbardziej wysunięty na północ punkt Szkocji. Warto tam pojechać chociażby dla pamiątkowego zdjęcia z popularnym znakiem. Niestety, gdy już dotarliśmy w to miejsce, pogoda zaczęła się psuć. Kiedy nakładaliśmy na siebie kolejne bluzy, miejscowy rybak czyścił swoją łódź w krótkim rękawku. Twardziel.

Zwiedzanie szkocji

Duncansby Head

Naszym kolejnym przystankiem było Duncansby Head. Kiedy dotarliśmy do latarni morskiej, gdzie droga się kończy, zauważyliśmy, że większość turystów kieruje się na pobliskie wzgórze. Postanowiliśmy zobaczyć, co takiego się tam znajduje. Po kilku minutach spaceru naszym oczom ukazał się piękny widok.

Woda, skały i owce, którym wcale nie przeszkadzały kolejne sesje fotograficzne. Mimo, że zmarzłem, zmokłem i całkowicie mnie przewiało – nie żałuję, było warto.

co zobaczyć w szkocji

Nocowaliśmy w Thurso, w hotelu, w którym łóżka pamiętały początki ubiegłego stulecia. Ponadto w mieście nie było żadnych restauracji. Jedyne co mogło zaoferować Thurso, to Tesco w centrum.

Słynna trasa widokowa: Bettyhill – Durness – Ullapool

Dość nieciekawy nocleg nie miał jednak wpływu na nasze podekscytowanie dalszym zwiedzaniem. W planach mieliśmy przejażdżkę słynną trasą widokową ciągnącą się od Bettyhill do Ullapool. Mimo że droga miała tylko 170 km, jeden pas ruchu i liczne zatoczki sprawiły, że pokonanie jej zajęło nam pół dnia.

Mijane krajobrazy ciągle zadziwiały. Czarnogórskie, surowe bezkresy, zamieniały się w tereny porośnięte bujną roślinnością, a te natomiast w malownicze plaże. Dzięki tej ciągłej różnorodności, nie mogliśmy narzekać na nudę. Trasa ta jest obowiązkowym punktem każdej podróży do Szkocji.

Zobaczcie jakie widoki mieliśmy okazję podziwiać.

co zwiedzić w szkocji

szkocja podróż

wakacje w szkocji

wycieczka do szkocji

Nocleg w Big Sand

Dzień zakończyliśmy w wiosce Big Sand, w której trafiliśmy na naprawdę udany nocleg. 5 km od najbliższego sklepu czy restauracji znajdowała się chatka, której gospodarze zadbali o każdy szczegół. Mogliśmy liczyć na piwo na przywitanie, śniadaniowe boxy, liczne gry planszowe i książki do dyspozycji oraz co najważniejsze – super wygodne łóżka. Kto by pomyślał, że z chatki w miejscowości liczącej 200 mieszkańców, można zrobić miejsce noclegowe pożądane przez turystów z całego świata.

Szkocja w pigułce

Przeczytaj pierwszą część felietonu, opisującego zwiedzanie Szwecji.

Kolejnym przystankiem w Szkocji była wyspa Skye. O przygodach, które nas tam spotkały przeczytacie w kolejnej części.

Autor:

Cześć, jestem Tomek, ale mówią na mnie Wicher. Moje życie kręci się wokół 3 płaszczyzn: muzyki, podróży i sportu. Działam w bielskiej wytwórni muzycznej 3/4 UDGS. Gdy nie zajmuje się muzyką, podróżuje. Do tej pory zwiedziłem 20 krajów, ale dopiero się rozkręcam. Piłka nożna to natomiast mój niezawodny sposób na spędzanie wolnego czasu i odstresowanie się. Uwielbiam w nią grać, a także organizować wyjazdy na europejskie rozgrywki i wcielać się w rolę kibica.